Cennik, parametry, dostępność. Jak model czyta Twoje dane strukturalne i co traci firma, która ich nie ma
Zwykły tekst na stronie i dane w kodzie to dwa różne opisy tej samej oferty. Pierwszy czyta człowiek, drugi robot, który nie musi zgadywać, czy „od 199 zł” to cena produktu, czy kwota z jakiejś promocji. Dane strukturalne mówią to wprost: to jest produkt, to jego cena, to dostępność, to firma, która go sprzedaje.
Czego te dane nie obiecują
Zapisuje się je w standardzie schema.org, najczęściej w formacie JSON-LD, w kodzie strony. Google deklaruje, że używa ich do lepszego zrozumienia treści. Nikt publicznie nie gwarantuje, że każdy model AI z nich korzysta ani że ich dodanie zaowocuje cytowaniem. To pomoc w czytaniu strony, nie przycisk „polecaj mnie”. Efekt zobaczysz najwcześniej wtedy, gdy robot ponownie odwiedzi stronę, więc nie oczekuj zmiany z dnia na dzień.
Traktuj je więc jak porządek w dokumentach: same nie przyniosą klienta, ale bez nich robotowi łatwiej o pomyłkę. Oznaczaj to, co faktycznie jest na stronie, i nic ponad to, bo dane niezgodne z treścią szkodzą bardziej, niż pomagają.
Jak to wygląda w uproszczeniu
To fragment kodu w sekcji strony, który wymienia pary „nazwa pola, wartość”. Dla firmy będzie to nazwa, adres, telefon, logo i odnośniki do profili w mediach społecznościowych. Dla produktu nazwa, opis, cena, waluta i dostępność. Człowiek tego nie widzi, ale robot czyta to przed całą resztą strony. Nie musisz znać składni: większość systemów zarządzania treścią ma wtyczki, które generują taki kod z pól wypełnianych w panelu.
Od jakich typów danych zacząć
- Organizacja: nazwa, adres, logo, kontakt i odnośniki do oficjalnych profili. Dla modelu to sposób na odróżnienie Twojej marki od firm o podobnej nazwie.
- Usługa albo produkt: nazwa, opis, cena, dostępność, a w sklepie także parametry.
- Pytania i odpowiedzi: tylko wtedy, gdy te same pytania i odpowiedzi są widoczne na stronie.
- Lokalna firma: godziny otwarcia, obszar działania, współrzędne.
Nie oznaczaj opinii, które sam napisałeś o własnej firmie. Wytyczne Google nie pozwalają na taki zapis, a podejrzenie manipulacji psuje zaufanie do całej strony.
Przykład ze strony usługowej
Firma szkoleniowa publikuje stronę kursu z ceną w tekście, a w kodzie nie ma żadnych danych o kursie. Robot odczytuje liczbę, ale musi zgadnąć, co ona oznacza: cenę kursu, cenę za osobę czy cenę z rabatem. Gdy dane są zapisane wprost, ma nazwę kursu, kwotę, walutę, termin i miejsce w osobnych polach, więc pomyłka jest mało prawdopodobna.
Zmiany tego rodzaju wchodzą w zakres usługi opisanej na widoczni.com/seo-ai/, razem z audytem danych strukturalnych według schema.org i sprawdzeniem, czy boty AI mają dostęp do strony. Sam kod to jednak połowa pracy. Druga połowa to pilnowanie, żeby cena w kodzie zmieniała się razem z ceną w tekście.
Kod musi zgadzać się z treścią
To najczęstszy błąd. W kodzie stoi cena sprzed pół roku, a na stronie nowa. Albo oznaczono jako dostępny produkt, którego nie ma w magazynie. Rozbieżność jest gorsza niż brak danych, bo model dostaje dwa sprzeczne komunikaty od jednego źródła. W handlu elektronicznym dochodzi plik z danymi produktowymi wysyłany do Google Merchant Center, a dane o produktach mogą wykorzystywać też asystenci zakupowi. Błędy w nim, na przykład brakujące identyfikatory albo niezgodne ceny, obniżają zaufanie do całej oferty.
Jak to sprawdzić samodzielnie? Wklej adres podstrony do testu wyników rozszerzonych Google i zobacz, jakie typy danych zostały wykryte. Potem przeczytaj te dane obok tekstu strony. Powtarzaj kontrolę po każdej zmianie cennika, bo dane strukturalne często generują się osobno od treści i nie aktualizują się razem z nią.
—
Artykuł sponsorowany
